Radiowe początki

Wszystko zaczęło się w połowie lat 80 gdy odwiedzając dziadków zobaczyłem u sąsiada radio (jak się później okazało krótkofalową radiostację lampową). Sąsiadem tym był Jerzy SP6YS (SK). Od pana Jerzego dowiedziałem się czym jest krótkofalarstwo, radio i ogólnie łączności radiowe. Sam już wtedy byłem zafascynowany nasłuchami radiomymi. Po nocach słuchałem BBC lub Wolnej Europy budując z Tatą instalacje antenowe w ogrodzie.
Po kilku latach odwiedziłem klub SP6ZDA (do którego zaprosili mnie SP6YS i Leszek SP6CT) na ulicy Dębowskiego, w tym czasie związany byłem jednak z klubem LOK na ulicy Świdnickiej we Wrocławiu SP6KBE wiec ZDA mnie nie wciągnęło. W klubie KBE był wtedy kurs przygotowujący do egzaminu. Spotykałem kolejne osoby Janka SP6VXV, Mirka SP6VWI (do dzisiaj pamiętam jak pomagał mi w pierwszej łączności na 80m). Egzamin zdałem i otrzymałem licencję kategorii II uprawniającą do nadawania tylko 2m i 73cm. Były to też szalone czasy łączności DX na CB, transceiverów President Lincoln i Alan 87.
W czasie studiów związany byłem z klubem SP6PWT (na Politechnice Wrocławskiej). W tym czasie zafascynowany byłem PACKET RADIO (były to czasy bez sieci Internet). Niestety w początku lat 2000 rodzina, dzieci i budowa domu oderwały mnie na kilka lat od radia. W roku 2008 spotkałem Piotrka SP6RGQ i za jego namową wróciłem do zapomnianego hobby. Powrót był znacznie łatwiejszy, zmiany prawa dały możliwość uzyskania licencji kat I, a wybudowany pod miastem dom nie dawał praktycznie ograniczeń antenowych. Zaczęło się od prostego tranceivera Yeasu FT-840 i anteny FD-4 i pierwszych DX-ów. Wtedy też poznałem Tomka SQ6NEF (codename:Żaba), z którym nakręcamy się nieustannie na kolejne szalone pomysły w stylu: rozplątywanie 1km PKL-ki w 20 stopniowym mrozie, budowa ‚rekina dx-owego’ czyli anteny G5RV czy nieustających prób oceny własności anteny podwójny Zeppelin. Ale to raczej historia na kolejny post.
73 de Jerzy SP6ZT